gamifikacja

Ostatnio można w Internecie spotkać dyskusje na temat zasadności i skuteczności stosowania punktów karnych w grywalizowanych procesach. Miałoby to polegać na tym, że pewne zachowania byłyby punktowane ujemnie, przy czym po osiągnięciu przez uczestnika poprawy, ?minusy? byłyby zerowane.

Miałoby to skłaniać do zmiany zachowań w przypadku, gdy żadna inna metoda ? polegająca na motywacji pozytywnej ? nie odniosła pożądanego skutku. Jednym zdaniem ? jeśli nie zadziałała marchewka, należy sięgnąć po kij. Czy jednak takie próby korygowania postępowania grupy poddanej grywalizacji mają rzeczywiście szansę na przyniesienie pozytywnych wyników?

Gamifikacja pozytywnych emocji

Zwolennicy tej metody odwołują się do sportów, które są grą, przewidują jednak możliwość karania, np. przyznania żółtej lub czerwonej kartki (jak w piłce nożnej), albo doliczenia jakiegoś czasu do wyniku końcowego (jak to ma miejsce w przypadku falstartów). Czy jednak takie porównania mają sens? Przede wszystkim ? w przypadku klientów lub partnerów biznesowych punkty ujemne mogą przynieść właściwie tylko jeden skutek. Będzie to wykształcenie złego obrazu marki, produktu bądź przedsiębiorstwa i ? tym samym ? odwrócenie się oraz rezygnacja ze współpracy, zakupów itp. Rozważaniom mogą zatem podlegać jedynie przypadki, w których to strona grywalizująca ma przewagę, czyli np. pracodawca nad podwładnymi lub uczelnia nad studentami. Jednakże w takiej sytuacji istnieje już od dawna system upomnień i kar, przewidzianych przez Kodeks Pracy, statut uczelni, przepisy wewnętrzne itp. Są one jasno opisane wraz z okolicznościami, w jakich mogą zostać zastosowane. Ich dotkliwość jest stopniowana w zależności od powagi czynu i ?recydywy? ? od upomnienia ustnego po zwolnienie lub wydalenie. Rolą grywalizacji jest w tym przypadku bycie dodatkową zachętą, uatrakcyjnieniem, motywacją pozytywną. Załóżmy jednak, że na np. pracownika nie wpływa w żaden sposób świadomość konsekwencji służbowych i np. notorycznie spóźnia się on ? bez ważnych przyczyn (choćby przeciągająca się rozmowa z klientem) na spotkania wewnętrzne działu, dezorganizując tym samym pracę całej grupy. Wie on doskonale, że może mu za to grozić nawet utrata pracy, a jednak nadal się spóźnia. Zakładamy, że nie zadziałały na niego również mechanizmy grywalizacyjne. Czy zatem punkty ujemne, umieszczenie nazwiska na ?ścianie wstydu? (czyli pośród innych osób, które w danym okresie zebrały najwięcej punktów ujemnych) itp. działania mają szansę przynieść oczekiwaną zmianę? Prawdopodobnie jedyną reakcją takiej osoby będzie głębokie poczucie krzywdy i upokorzenia, które mogą doprowadzić do samozwolnienia i ? w skrajnych przypadkach ? sprawy w sądzie o mobbing. Nie jest w tym momencie ważne, czy obiektywnie rzecz biorąc, osoba punktowana ujemnie miała rację czy nie. Skoro nie umiała zachować się racjonalnie mając świadomość możliwości wystąpienia poważnych konsekwencji swojego zachowania, trudno oczekiwać, żeby w takim wypadku uznała swój błąd. Prawdopodobnie lepiej po prostu podziękować takiemu pracownikowi za dalszą współpracę, nawet jeśli jest niezwykłym fachowcem.