Zegarek może sterować smartfonem. I co z tego? Testujemy Sony SmartWatch 2.

Zacznijmy od pierwszego wrażenia: po rozbrojeniu estetycznego opakowania wyjmujemy sprzęt mało ekstrawagancki wizualnie, ale z pewnością sprawiający wrażenie solidnego. Aluminiowa koperta nie ma zbyt wielu przycisków i ładnie wpisuje się w linię produktów obecnie wypuszczanych przez Sony. Pasek jest czarny i gumowy, co ma swoje zalety ? jest miły w dotyku i ładnie dopasowuje się do nadgarstka, ale z kolei przyciąga do siebie mnóstwo pyłków i kurzu. Ma być dostępna też wersja ze stalową brasony zeg.nsoletą (będzie z pewnością znacznie cięższa).

W urządzeniu zastosowano ekran LCD o przekątnej 1,6 cala i o rozdzielczości 176×220 pikseli.

Rozdzielczość taka zapewnia słabą gęstość rozmieszczenia pikseli wynoszącą 176 ppi i niestety jest to nie do ukrycia. Kiedy patrzymy na ekran SmartWatcha 2 na obrazie widać wyraźnie tworzące go piksele. A sam ekran ma tak małe kąty widzenia, że aż wywołuje dysonans z solidnie wyglądającą obudową.

Zegarek ma współpracować urządzeniami działającymi na Androidzie 4.0 lub nowszym i wyposażonymi w komunikację NFC.

SmartWatch ma Bluetooth, NFC i mikroUSB, ale nie ma mikrofonu, głośnika i krokomierza.

Sparowanie urządzenia ze smartfonem jest łatwe i szybkie. Jest też niezbędne do korzystania z zegarka. Aplikacja sterująca jest bezpłatna, ale trzeba ją zainstalować ze sklepu Google Play. Kolejne aplikacje rozszerzające funkcje zegarka pozwolą odczytywać na nim smsy, odbierać połączenia i przeglądać zdjęcia. Może też robić zdjęcia.

Akumulator może działać przez trzy dni, ale przy intensywnym używaniu urządzenia wyczerpuje się znacznie szybciej.

Smartwatch to fajny gadżet, którego ogromną zaletą jest uniwersalność. Jednak wygląda mało atrakcyjnie, a jego funkcjonalność jest dość ograniczona. I kolejna ważna informacja ? zegarek kosztuje ok 550 zł?

 

Chronos Eco od Goclever

To trochę tańsza, polska alternatywa dla smartwatchy. Sprawdzamy, czy taniej zawsze znaczy gorzej.zegarek3

Urządzenie na pierwszy rzut oka wygląda jak zminiaturyzowany smartfon. Trudno powiedzieć, czy o to właśnie chodziło jego twórcom. Zegarek jest dość gruby i to widać, gdy znajduje się na ręce, ma też sporą ramkę wokół ekranu. Pasek jest gruby i niewymienialny, ale nie razi szczególnie, tym bardziej, że jest naprawdę wygodny.

Chronos Eco współpracuje na razie jedynie z Androidem, choć producent ma ambitne plany. Konfiguracja następuje szybko i bezproblemowo, a całkiem przyzwoity ekran czytelnie wyświetla komunikaty. Zarządzanie opcjami niestety nie jest łatwe ? można to robić przyciskami na boku obudowy albo smartfonem ? przy czym obie wersje robią co innego. Niestety mało intuicyjne sterowanie znacznie utrudnia korzystanie z zegarka, zwłaszcza na początku wspólnej przygody.

Urządzenie poza gromadzeniem komunikatami ma krokomierz, monitoruje sen, zdalnie robi zdjęcia i odtwarza muzykę. Bluetooth można wyłączyć, co pozwala oszczędzić baterię przy minimalnych stratach funkcjonalności.

W komunikacji z telefonem Chronos Eco ma niewielkie, ale irytujące opóźnienia. Nie zawsze też prawidłowo wyświetla komunikaty (były to pojedyncze przypadki, ale jednak). Niestety, liczne zalety tego urządzenia przyćmiewa jedna poważna wada ?połączenie ze smartfonem zrywa się dość często. Nawet niska cena (ok 200 zł) i solidna bateria ? ok 2,5 tygodnia, nie ratują Chronosa. Jego zakup to pójście na duży kompromis, ale pewnie znajdzie swoich amatorów.

Enterprise Gamification Sp. z o.o.

www.grywalizacja24.pl